2/20/2016

Swanetia, czyli najpiekniejszy region Gruzji

Hej kochani! :) Po zimowej przerwie ogrzejemy się trochę, wracając wspomnieniami do wyprawy po Gruzji i Armenii. Dzisiaj pokażę Wam region, który najbardziej mnie urzekł podczas tych wakacji - Swanetię.




Wieś Uszguli.





Jest to region, który przez długie lata nie cieszył się dobrą sławą. W związku z problemami ekonomicznymi a także powodziami i lawinami w Swanetii zaczęła się szerzyć działalność przestępcza. 

W 2004 przeprowadzono tam szereg akcji antykryminalnych, dzięki którym sytuacja znacząco się poprawiła, choć wciąż wycieczki omijają te okolice i mało tam turystów.
 

Już samo dostanie się tam jest niesamowitą przygodą...



Wąska, kręta droga, którą jechaliśmy zdecydowanie nie jest przeznaczona do ruchu w obu kierunkach a mijanie się z samochodami z przeciwka podwyższa ciśnienie :) do tego co jakiś czas trzeba przejechać przez rzeczkę czy ominąć gruz, który zsunął się ze zbocza - to trasa z atrakcjami ;)
 
 

 
Rano dotarliśmy do Uszguli (dzisiejsza nazwa to Czadżaszi, ang. Chajashi), która jest uważana za najwyżej położoną osadę Europy. Wioska znajduje się na wysokości 2200 m n.p.m., u stóp najwyższej góry Gruzji – Szchary (5068 m n.p.m.). 
 


Wioska słynie z charakterystycznych wież mieszkalno-obronnych, które już od XII w. zamieszkują te same rody. Do dziś przetrwało ponad 200 tego typu zabytków. Baszty służyły góralom do obrony przed wrogami, ale też... przed krwawą zemstą innego rodu. 



W wieży mieścił się cały dobytek rodziny. Parter zajmował żywy inwentarz a wyżej znajdowało się wyposażenie domu. poszczególne pietra łączyły luźne drabiny, które wciągano na wyższe piętro w razie niebezpieczeństwa. 

Wejścia do poszczególnych pięter był ułożone naprzemiennie, aby zażegnać ryzyko upadku na sam dół. Bywało, iż w okresie zagrożenia wendettą, gospodarz wraz z całą rodziną przebywał na najwyższym piętrze przez wiele miesięcy. Poza wieżami Uszguli, słynie również ze świętych ikon przechowywanych w miejscowej kaplicy.

 

W Uszguli wsiedliśmy na kipę gruzowika, który podwiózł nas kawałek w kierunku... 
 



.. spaceru pod lodowiec u stóp Szchary (5068 m). 
 

Miało być lekko i przyjemnie :) 



Taaaaak :P 
Przyjemnie to owszem, było, zważając na otaczające nas widoki, ale tak całkiem lekko to nie do końca :)



Mimo ogromnego upału wędrowaliśmy w długich spodniach i bluzach, bo jedyna ścieżka wiodła przez gąszcz barszczu Sosnowskiego. 
(tak tak, wiem, że upał i ta roślinka to nie najlepsze połączenie)



Ale kiedy pokonaliśmy najgorszy fragment od razu poprawiły nam się humory :D



Rzeka lodowcowa i pierwsze fragmenty szarego śniegu. Miałam wrażenie, że temperatura powietrza tego dnia wynosiła jakieś 100 stopni i że zaraz sama się stopię jak ten lodowiec :) ochłodziliśmy się troszkę w lodowatej rzece, odpoczęliśmy i ruszyliśmy z powrotem.



Zbocza idealne jak po koszeniu :)
 


Ostatni wdech świeżego powietrza przed długą drogą w marszrutce do Mestii :)


Swanetia jest po prostu bajeczna!!! 

Myślę, że tymi zdjęciami przekonałam Was, że to obowiązkowy punkt zwiedzania Gruzji :)

Copyright © 2017 Happy life plan